Kampania wyborcza w sieci

Wyniki Diagnozy społecznej 2011, a także poprzednich badań, pokazują, że przynajmniej od kilku lat osoby korzystające z internetu częściej biorą udział w wyborach. W ostatnich wyborach samorządowych 2010, różnica była stosunkowo niewielka i wynosiła 2 punkty procentowe. W wyborach parlamentarnych różnica jest większa – w przeciwieństwie do wyborów samorządowych częściej głosują w nich osoby mieszkające w większych miastach, podczas gdy w wyborach lokalnych frekwencja jest wyższa w mniejszych miejscowościach. Według danych Diagnozy społecznej 2009 w 2007 roku deklarowana frekwencja wyborcza wśród internautów była o 8,5pp. wyższa niż wśród osób niekorzystających. Bez wątpienia, również w obecnych wyborach częściej będą głosowali użytkownicy.

Co ciekawe, w pierwszej połowie 2011 roku, to wśród internautów było mniej osób zdecydowanych na kogo głosować. Różnica wynosiła aż 5pp. Partiom politycznym opłaca się więc przekonywać internautów. Należy spodziewać się, że najbliższa kampania będzie rozgrywać się w sieci w znacznie większym stopniu niż to miało miejsce dotychczas. Można mieć jednak uzasadnione wątpliwości, czy partie będą umiały dobrze wykorzystać internet. Jak pokazaliśmy we współredagowanym prze mnie, a wydanym przez Instytut Spraw Publicznych raporcie „Kampania w sieci„, ostatnie wybory pokazały, że politycy na ogół nie rozumieją sieci, a partie nie potrafiły skutecznie wykorzystać internetu.

Poleć innym:
Posted in badania, Diagnoza społeczna, polityka | Tagged , , | 2 Comments

Nie jest tak źle z NK.pl, jeszcze

W ostatnich dniach przewija się temat wyprzedzania NK.pl przez Facebooka w wynikach badania Megapanel PBI/Gemius a także w innych danych. Nie będę tu wchodził w bardzo ciekawą dyskusję dotyczącą przyczyn takiego stanu rzeczy, choć polecam teksty w serwisach Antyweb, Spider’sWeb i w SpeedUp blog. Zamiast tego chciałem dorzucić trochę nowych danych, które pokazują, że z NK.pl jeszcze nie jest tak źle.

W tegorocznej Diagnozie społecznej, a więc największym badaniu społecznym realizowanym w Polsce, zapytaliśmy reprezentatywną grupę ponad 26 tysięcy Polaków między innymi o korzystanie z serwisów społecznościowych. W kwietniu 2011 konto na NK.pl miało i korzystało z tego serwisu 57,5% internautów, na Facebooku tylko 34% internautów. Przekłada się to na nieco ponad 11mln osób na NK.pl i 6,5mln na Facebooku. Wyniki te są dokładnie zbieżne z liczbą użytkowników z Polski podawaną przez Facebook, a i dane dla NK nie odbiegają od tego co wiemy z innych źródeł.

Dogonienie NK.pl przez Facebooka w wynikach Megapanelu to efekt metody pomiaru nierozróżniającej zarejestrowanych użytkowników portalu społecznościowego od osób, które zajrzą na jakąś stronę do tego portalu należącą. To też efekt większej obecności Facebooka w różnych miejscach sieci, a także w innych mediach, przez co znacznie więcej osób ma szansę na nawet przypadkowe wejście lub zainteresowanie się chociażby promowanym gdzie indziej fanpage’m. Jeszcze długo NK.pl będzie serwisem społecznościowym z największą liczbą użytkowników w Polsce, nawet jeśli na strony Facebooka będzie wchodziło znacznie więcej internautów. Warto też dodać, że w tej chwili aż 80% polskich użytkowników Facebooka ma też konto i korzysta z NK.pl.

W całym zagadnieniu niezwykle ciekawa wydaje się też kwestia migracji użytkowników pomiędzy różnymi serwisami społecznościowymi. Pisała o niej ciekawie Joanna Sosnowska na gazeta.pl, przywołując badania jakie danah boyd zrobiła odnośnie MySpace i Facebooka, pokazując pojawienie się różnic społecznych i klasowych w korzystaniu z tych dwóch serwisów. Biali, wykształceni, mieszkający w większych miejscowościach oraz znajdujący się w lepszej sytuacji materialnej szybciej porzucali MySpace na rzecz Facebooka. Przeanalizowałem jak to wygląda w Polsce z NK.pl i obraz jest podobny.

Przykładowo, wśród internautów z największych miast 16% korzysta z Facebooka i jednocześnie nie posiada konta w NK.pl, wśród internautów mieszkających na wsi takich osób jest tylko 3%. Z drugiej strony z NK.pl a nie z Facebooka korzysta 20% internautów z największych miast i aż 38% ze wsi. Podobnie jest z wykształceniem i dochodami. Przewaga NK.pl jest największa wśród osób z wykształceniem podstawowym i zawodowym oraz z gospodarstw domowych o niższych dochodach. Z kolei korzystających z Facebooka i niemających konta na NK.pl można najczęściej znaleźć, wśród osób z wykształceniem wyższym, studentów, prywatnych przedsiębiorców i osób z wyższymi dochodami.

Pogłębienie się takiej stratyfikacji użytkowników, w dłuższej perspektywie nie wróży dobrze NK.pl, ale użytkownicy też nie będą z tego serwisu odchodzić tak szybko jak to miało miejsce w ostatnich miesiącach w przypadku MySpace.

Ciekawe jest to, jaki wpływ na ruchy użytkowników będzie miało pojawienie się Google+. Jest całkiem prawdopodobne, że ewentualny przepływ użytkowników z Facebooka do Google+ będzie się opierał o te same mechanizmy społeczne.

Poleć innym:
Posted in badania, Diagnoza społeczna | Tagged , , , , | Leave a comment

Agresja elektroniczna

Agresja elektroniczna wśród dzieci i młodzieżyMiałem ostatnio okazję przeczytać książkę Jacka Pyżalskiego „Agresja elektroniczna wśród dzieci i młodzieży„. Bardzo podoba mi się wyważony sposób w jaki została ona napisana. Autor nie koncentruje się wyłącznie na straszeniu i podkreślaniu zagrożeń internetu. Pokazując jak duże znaczenie pełni internet (oraz inne nowe technologie) w życiu młodzieży i jak zmienia się sposób obcowania z mediami i informacją, autor nie wyolbrzymia znaczenia zmian związanych z nowymi technologiami, dowodząc, że potrzeby młodych ludzi cały czas są takie same. Byłoby fajnie, gdyby powstawało więcej tego typu systematycznych analiz różnych zjawisk związanych ze społecznymi i psychologicznymi aspektami korzystania z internetu.

Wydana przez Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne książka jest doskonałą analizą zjawiska agresji elektronicznej, które jest ważne przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, jak pokazują wyniki badań przytaczanych przez dra Pyżalskiego, wśród młodzieży kilkanaście procent przyznaje się do bycia ofiarą cyberbullyingu, a jest to tylko jeden z przejawów agresji elektronicznej. Po drugie, mobbing elektroniczny różni się w istotny sposób od mobbingu poza siecią. Wynika to ze specyfiki komunikacji zapośredniczonej – mniejszej empatii w sytuacji, gdy komunikacja odbywa się jedynie za pomocą tekstu i rozmówcy nie widzą swoich reakcji. Dodatkowo przed agresją elektroniczną trudniej uciec, gdyż komputery i telefony komórkowe obecne są również w przestrzeniach prywatnych.

W swojej książce dr Pyżalski systematyzuje zjawisko agresji elektronicznej i różne jego przejawy, jednocześnie rzetelnie oszacowując ich skalę. Charakteryzuje sprawców ceyberbullyingu, pobieżnie porusza też zagadnienie przyczyn agresji i jej konsekwencji. Autor identyfikuje też miejsca w sieci, w których zjawisko to jest częstsze, przede wszystkim są to środowiska dające większe poczucie anonimowości – gry online, czaty i fora dyskusyjne. Niestety te ostatnie wątki zostały przedstawione jedynie bardzo skrótowo. Osobny rozdział poświęcony jest profilaktyce i działaniom interwencyjnym wobec agresji elektronicznej, od działań prawnych, przez środki techniczne, po edukację i pracę z ofiarami i sprawcami.

Książka dra Pyżalskiego jest warta przeczytania. Sięgnąć po nią powinny przede wszystkim osoby zaangażowane w wychowanie dzieci i młodzieży, nauczyciele, a także rodzice mniej obeznani z internetem.

Poleć innym:
Posted in o książkach | Tagged | Leave a comment

Laptop dla ucznia, czyli głupich pomysłów ciag dalszy

Wraca pomysł rozdawania laptopów uczniom. W obecnej koncepcji szczęśliwymi posiadaczami netbooków mają zostać wszystkie dzieci idące do pierwszych klas szkoły podstawowej. Już przy poprzednim pojawieniu się tego pomysłu analizowałem wyniki Diagnozy Społecznej, żeby stwierdzić ile dzieci ma dostęp do komputera w domu. Już dwa lata temu komputer w domu miało 87% dzieci w wieku przedszkolnym. W szkołach podstawowych dzieci z komputerami jest jeszcze więcej. Jaki jest więc sens rozdawania komputerów?

Być może za wspomnianymi planami Ministerstwa Infrastruktury stoi pomysł, że komputery będą wykorzystywane przede wszystkim w szkołach, a nie tylko w domach uczniów. Przykłady wykorzystania laptopów na lekcjach, o których wspomina Minister Gaj w wywiadzie dla Gazety Wyborczej mogą się wydawać ciekawe, jednak nie widzę specjalnych zalet dla procesu dydaktycznego wynikających z posiadania na lekcji komputera przez każdego ucznia. Zagrożeń z tym związanych wydaje mi się być znacznie więcej (ciekawe są tu doświadczenia innych krajów, które taki program realizowały, np. Rumunii). Polska szkoła nie jest na taką zmianę przygotowana.

Sądzę, że znacznie sensowniej można byłoby wydać te środki na reformę edukacji i podniesienie kompetencji nauczycieli. Paląca potrzebą jest wprowadzenie do polskich szkół edukacji medialnej z prawdziwego zdarzenia i podniesienie kompetencji informacyjnych (tak informacyjnych, a nie informatycznych) dzieci i młodzieży. Miałoby to znacznie lepsze, a co więcej bardziej długofalowe efekty niż inwestowanie w sprzęt.

Prawdziwym wyzwaniem wydaje mi się też to, jak wykorzystywać w edukacji, komputery, które uczniowie mają w domach. Szczególnie, że ilość czasu jaką młodzież spędza z komputerem w domu jest wielokrotnie większa od czasu korzystania z niego w szkołach. Według prowadzonych w Polsce w zeszłym roku badań World Internet Project przeciętny nastoletni uczeń używa internetu w domu przez 16 godzin tygodniowo, w szkole korzysta zaledwie nieco ponad 2 godziny. Nie znaczy to, że należy starać się zwiększyć możliwości korzystania w szkole. Wręcz przeciwnie, jestem zdania, że ważnym zadaniem szkoły jest sprawienie by domowy sprzęt był wykorzystywany do poszerzania horyzontów, czy realizacji projektów związanych ze szkołą, a nie tylko na rozrywkę.

Zamiast kolejny raz wyciągać głupie pomysły z kapelusza, Rząd lepiej zrobiłby przeznaczając choć promil tej kwoty na porządne badania nad rozwojem społeczeństwa informacyjnego w Polsce, które pozwoliłyby lepiej identyfikować to co faktycznie warto robić, a czego nie. Dzięki czemu można byłoby lepiej planować odpowiednie działania. Trochę takich badań jest – na przykład w raporcie „Między alienacją a adaptacją: Polacy w wieku 50+ wobec internetu” pokazaliśmy jak bardzo potrzebne są inicjatywy na rzecz zmniejszenia wykluczenia cyfrowego ze względu na wiek i zwiększenie wykorzystania i kompetencji cyfrowych osób dorosłych. Jednak w wielu obszarach takich badań brakuje. Niestety mam wrażenie, że logika obecnych działań jest inna. Nieważne co warto robić dla rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce, idą wybory i ważne jest to co da się przerobić na „kiełbasę”.

Poleć innym:
Posted in badania, edukacja, statystyki | Tagged , , | 10 Comments

Ilu Polaków ma dostęp do internetu?

Ze zdumieniem przeczytałem na pierwszej stronie wczorajszej Gazety Wyborczej:

Z dostępem do sieci jest u nas źle. Według zeszłorocznych danych Komisji Europejskiej stacjonarny dostęp miało w domu zaledwie 13,5 proc. Polaków. Internet mobilny ma 4,3 proc. Polaków. Gorzej jest tylko w Rumunii i Bułgarii.

Jest to informacja ewidentnie nieprawdziwa, zaniżająca odsetek gospodarstw domowych z dostępem do sieci o około 50 punktów procentowych. Autor tekstu powołuje się na dane Komisji Europejskiej, jednak błędnie je interpretuje.

Według danych GUS, w 2010 roku dostęp do internetu w domu posiadało 63,4% gospodarstw domowych. Podobnych danych dostarczają badania Diagnozy Społecznej 2009 – niecałe dwa lata temu internet w domu miało 60% Polaków. Dane podawane przez Komisję Europejską i cytowane w artykule to penetracja łącz szerokopasmowych. Jest to liczba łącz typu DSL na 100 mieszkańców. Podobne miary stosuje się dla telefonii komórkowej. Na przykład pod koniec 2009 roku było to 118% (GUS), co nie oznacza że wszyscy Polacy mieli telefon komórkowy. Analogicznie 13,5 penetracji łącz szerokopasmowych nie oznacza, że tylko tyle osób posiada dostęp.

dostęp do internetu w UE

Dostęp do internetu w UE

Liczba łącz szerokopasmowych jest niewątpliwie ważna, jednak nie mówi o tym, ile gospodarstw domowych posiada dostęp. Dane na ten temat są udostępniane przez Komisję Europejską i Eurostat i są zbieżne z danymi polskimi. Pokazują one, że pod względem dostępności internetu w domu Polska w 2009 roku zajmowała 17 miejsce na 27 krajów UE, a więc znacznie wyżej niż w przypadku penetracji, do której odwoływał się wczorajszy artykuł (25).

Poleć innym:
Posted in internetyzacja, społeczeństwo informacyjne, statystyki | Tagged , , | Leave a comment